Po publikacji raportu ministra Jerzego Millera coś chyba drgnęło w mediach? Wielu znanych dziennikarzy odważyło się na obiektywne spojrzenie, na słabość funkcjonowania państwa polskiego, pod rządami Platformy Obywatelskiej. Nie chcę rozstrzygać kolejnych rozdziałów raportu, każdy, kto chciał, to mógł i może się z nim zapoznać. Jest dostępny w internecie. Prace komisji wskazały, że winni są przede wszystkim piloci i zły system ich wyszkolenia, no i brzoza. Odpowiedzialność Rosjan zeszła na drugi plan, a nieprawidłowości w organizacji i zabezpieczeniu wizyty Prezydenta zostały zupełnie zbagatelizowane. Nie było w nim wzmianki o działaniach szefa kancelarii prezesa rady ministrów, który wraz z innymi urzędnikami przygotowywał obydwie wizyty, ustalił ich status. „Poleciał” w końcu ze stołka minister Bogdan Klich, z wykształcenia psychiatra. Wiemy także, że 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego ma być rozwiązany. To jedna z najgorszych decyzji Premiera RP.
Wszystkie poważne decyzje i ruchy podejmowane są przez Donalda Tuska pod wpływem doniesień medialnych i dyskusji na szerokich forach społecznych. Czy to uratuje Platformę Obywatelską przed zbliżającą się klęską wyborczą? Czy to wystarczy? Gdzie program naprawczy? Kto go wdroży? W wielu instytucjach mamy stosy papieru zapisane procedurami, których nikt nie zna, nikt nigdy nie wdrożył w życie..Unia Europejska nałożyła na nas ogromne zobowiązania prawne, które są nieudolnie przygotowywane w samorządach ale przełożenia na życie nie mają.
Tak na prawdę nie działa cały system państwowy, jaka będzie następna decyzja Donalda Tuska? Rozwiązanie państwa polskiego? Na wszystkie nieprawidłowości mamy w Polsce przyzwolenie, bo czyż nie tłumaczymy kolegi, że wypił tylko jedno piwko i wsiada za kierownicę?
Pani W. zastanawia się: – na ile ten raport Millera może być wiarygodny, skoro nie mieliśmy dostępu do czarnych skrzynek? Nie mogliśmy zbadać wraku, czyli tak naprawdę nie mieliśmy nic! Mieliśmy tylko to, co dostaliśmy od Rosji, ale skoro się na to zgodziliśmy to tak jest, jak jest. Ten raport jest tylko socjotechniczną próbą złagodzenia napięcia społecznego w Polsce. Tak samo w złym stanie jest polskie sądownictwo, polska służba zdrowia, polska edukacja, infrastruktura, drogi, mamy źle zarządzane uniwersytety, coraz większe zadłużenie publiczne… Katastrofa smoleńska pokazała jak bardzo jest źle.
Podczas zjazdu Platformy Obywatelskiej na którym przyjęto listy wyborcze, Donald Tusk wskazał jednoznacznie, że jest to formacja bez planów politycznych i celów. Obowiązuje uśmiech i optymizm. Żadnych trudnych wyzwań, reform, napraw. Politycy Platformy obronią nas przed agresją i nienawiścią… dobry wizerunek zapewni im dalsze rządy, da uprawnienia do dalszego rozwalania resztek polskiego państwa.
„Dlaczego demokracja tak boli”? Nie ma się komu poskarżyć, to suweren decyduje , kto będzie rządził kolejne cztery lata w Polsce. Pani W. obawia się, że trudno będzie odratować Ojczyznę. Nasze społeczeństwo mentalnie zakorzenione jest w PRL-u, wielkie koło w historii toczy się nadal. Co da rozbicie 36 SPLT ? Fasadowe ruchy, komu one są potrzebne? Chyba tylko Platformie… Dudni w uszach, wykuty przed laty, w szkole, wiersz Władysława Broniewskiego:
„[...] Hej ty brzozo, hej ty brzozo-płaczko,
Smutno szumisz nad jego tułaczką,
Opłakujesz i armię rozbitą,
i złe losy i Rzeczpospolitą…
Siedzi żołnierz ze spuszczoną głową,
Zasłuchany w tę skargę brzozową,
Bez broni, bez orła na czapce,
Bezdomny na ziemi-matce.”
Skarga brzozowa bez Orła…
NIEMY KRZYK
„Niemy krzyk” tak nazwała pani W. sytuację w Stoczni Marynarki Wojennej. Od początku tego roku jest coraz gorzej. Zmiana w zarządzie przedsiębiorstwa nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Niewypłacanie pensji pracownikom, obcinanie świadczeń socjalnych, wysyłanie na przymusowe urlopy, zmiana warunków wypowiedzenia pracy z 3 miesięcznego na jednomiesięczny, to tylko cześć skutków likwidacyjnych stoczni. Kolejna stocznia likwidowana …a tu cisza… Gdzie są pomorscy parlamentarzyści? Gdzie Wojewoda- prężne ramię panującego nam premiera Donalda Tuska? Gdzie związkowcy?
Nie słychać wołania o ochronę miejsc pracy. Głos „Solidarności” został stłamszony rozwarstwieniem społecznym i płacowym, rosną podziały na biednych i bogatych.
Wszyscy tłumaczą się, przestawiają swoje racje, a tu proszę Państwa, ginie po cichutku ostatnie ogniwo polskiego przemysłu stoczniowego.
Czy połączenie zakładu ze Stocznią Nauta mogłoby zapobiec dzisiejszym wydarzeniom ? Trudno powiedzieć… Stocznia powinna być zrestrukturyzowana, to z pewnością, tylko dlaczego tak późno podjęto zapobiegawcze kroki. Wydaje się, że to konsekwentna, likwidacyjna polityka rządu.. co pozostanie na Wybrzeżu? Dlaczego nie wykorzystujemy potencjału produkcyjnego, z którego mogły by być konkretne zyski, co z tysiącem ludzi wyrzuconych na bruk, bez możliwości podjęcia pracy, bez środków do życia, bez szansy na dalsze godne życie…
Likwidator masy upadłościowej stoczni nie radzi sobie z obowiązkami. Pracownicy nie mogą otrzymać z zakładu wymaganych dokumentów, które muszą przedłożyć w instytucjach ubezpieczeniowych w celu naliczenia kapitału początkowego.
Ucierpi wiarygodność MON, marynarka wojenna RP i szeroko pojęty interes obronności kraju. Ponad 99 % akcji stoczni Marynarki Wojennej posiada Agencja Rozwoju Przemysłu, pozostałymi dysponuje Ministerstwo Obrony Narodowej. Stocznia – oprócz zamówień MON – realizowała także kontrakty m.in. dla Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa SAR oraz dla zleceniodawców z Belgii, Wielkiej Brytanii i Norwegii.
Likwidacja polskich stoczni to aborcja Polskiego Przemysłu Stoczniowego. Dokonana legalnie czyli wykonana w zgodzie z obowiązującymi w danym państwie ustawami, przez elity polityczne. Tylko, że w tym przypadku, nikt się o Stocznie nie upomina.
(Kontrowersyjny?) Festiwal w Zielonej Górze
„Gdzie słyszysz śpiew tam idź,
Tam dobre serca mają,
Pamiętaj, źli ludzie
Ci, nigdy nie śpiewają”
Goethe
Ciągle jeszcze brzmią w moich uszach słowa piosenki „bielye rozy”, wyśpiewanej przez Stachurskyego na deskach amfiteatru w Zielonej Górze. Wykonanie zdecydowanie daleko z tyłu od oryginału ale nie w tym problem. Nie chciałabym zresztą zagłębiać się bardzo w sprawę, postaram się przybliżyć o co mi chodzi, w największym skrócie. Trafną puentę znalazłam w komentarzu w internecie i zgadzam się z nim w 100 %. Zacznijmy jednak od historii Festiwalu Piosenki Radzieckiej – organizowanego od 1956 do końca lat 80. w Zielonej Górze, przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Poprzedzały go ogólnopolskie eliminacje piosenkarzy amatorów. Głównymi nagrodami były Złote, Srebrne i Brązowe Samowary. Odpowiednikiem festiwalu zielonogórskiego w ZSRR był Festiwal Piosenki Polskiej w Witebsku. Od 1992 zmienił on nazwę na festiwal „Słowiański Bazar” i został zorientowany głównie na wykonawców wykonujących utwory we wszystkich językach słowiańskich.
24 października 2006 zielonogórscy radni, niemal jednogłośnie podjęli uchwałę, o organizacji w Zielonej Górze Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Impulsem do decyzji była wypowiedź ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, który zaproponował polskiej minister Annie Fotydze powrót do słynnego przez ponad 20 lat Festiwalu Piosenki Radzieckiej. Pomysły organizacji festiwalu narodziły się też w Kołobrzegu i Olsztynie. Według przyjętych przez zielonogórskich radnych założeń festiwal miał być świętem piosenki i kultury rosyjskiej. Festiwalowi towarzyszą imprezy tematyczne – jazzowe i młodzieżowe w klubach na terenie Zielonej Góry i regionu. Zwycięzcy festiwalu nagradzani są, podobnie jak na Festiwalu Piosenki Radzieckiej, złotymi, srebrnymi i brązowymi samowarami.
„Nie wiem, jaką renomą cieszył się ten festiwal kiedyś, ale jeśli sprawiał, że młodzi ludzie z rosyjskiej prowincji wiedzieli, gdzie leży Zielona Góra, to jego reaktywowanie jest dla miasta ogromną szansą” – pisze Paweł Wita, student etnologii i antropologii kulturowej na UAM, przewodniczący inicjatywy Zielony Sulechów.
Czy nie można promować miasta w inny sposób, a może ja się czepiam?
W tym roku na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej wystąpili m.in. Arash, Michael Bolton, Julio Iglesias Jr., Maceo Parker. Z rosyjskich wykonawców widzowi mogli zobaczyć wokalistkę zespołu Via SIRIUS Alinę Artz, która prowadziła poprzednie edycje festiwalu, a także zespół Korni i piosenkarkę o pseudonimie Slava. Imprezę prowadził niezawodny Tomasz Kammel.
Dużą sensację wzbudzała informacja, że na festiwalu występował będzie premier Rosji Władimir Putin. SuperEkspress powoływał się na nieoficjalne źródła i donosił, że premier Rosji najprawdopodobniej przyjedzie do Zielonej Góry i zaśpiewa na deskach amfiteatru. Jeśli nie pojawi się osobiście, to na pewno prześle nagranie ze swoim występem….nie przyjechał…… Tuż przed wejściem na antenę TVP odczytano w amfiteatrze list od premiera Putina.
Z górnego sektora odpowiedziało ok. 400 kibiców miejscowego klubu żużlowego Falubaz: „Ruskie pierogi, a nie festiwal za drogi”. Zielonogórscy kibice protestowali z uwagi na fakt pozbawienia ich klubu dotacji od miasta, pieniądze poszły na finansowanie festiwalu. Kibice próbowali zakłócić Festiwal Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze. Skandowali: „Z Falubazu miasto słynie, wy marzycie o Putinie”; „Ruskie pierogi, a nie festiwal za drogi”. „Kubicki, zapomniałeś, jak na podium się wpychałeś”- skandowali i wypomnieli prezydentowi zdjęcia z żużlowcami tuż przed wyborami. Kilka dni przed festiwalem postawili mu ultimatum: albo dołoży do żużla, albo festiwal zakończy się skandalem.
Telewizja rosyjska wycofała się z transmisji na żywo. Jednocześnie drugą część festiwalu, którą oglądało średnio 2,3 mln osób, była najlepiej oglądanym programem w TVP2 w tym czasie – wynika z danych TNS OBOP. Widownię programu stanowiły głównie kobiety (60 proc.) i osoby w wieku powyżej 55. roku życia (55 proc.).
W konkursie o nagrodę „Złotego samowara” oraz 50 tys. zł rywalizowali polscy piosenkarze: Katarzyna Zielińska z zespołem Chłopacy, Sonia Bohosiewicz, Krzysztof Respondek, Natalia Lesz, Stachursky, Papa D., Sylwia Grzeszczak, Plateau, Poparzeni Kawą Trzy oraz Urszula Dudziak wraz z zespołem z programu „Bitwa na głosy”. Artyście zaśpiewali rosyjskie piosenki z ostatniego 20-lecia (przynajmniej jedną zwrotkę i refren w języku rosyjskim). Zwycięzcą festiwalu został Krzysztof Respondek.
Nadszedł czas na puentę: Oczekuję przywrócenia nazwy PRL!
Reaktywowano już TPPR, reaktywuje się Klosa, reaktywowano festiwal piosenki radzieckiej, myśli się o reaktywowaniu festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu, dlaczego nie reaktywować nazwy PRL? Po prawdzie to jedynie kosmetyczna zmiana nazwy bo przecież PRL żyje bez przerwy. Trzeba było 20 lat zmian, żeby wszystko zostało po staremu!
Na zakończenie, tak dla śmiechu, zapraszam do wysłuchania piosenki pt. „Chabry z poligonu” w świetnym wykonaniu Zbigniewa Zamachowskiego :
Refleksja…
Jest czerwiec 2011 roku. Pewnego wieczoru odebrałam maila jeszcze z Chicago od Pani W., która spytała mnie, czy jest w Prawie i Sprawiedliwości miejsce dla osób, niemogących znaleźć sobie miejsca na ziemi po długiej nieobecności w Polsce?
Polityczna patologia szerząca się w polskim państwie, zakradająca się na wszystkich płaszczyznach życia społecznego, skrajności bogactwa i bieda…..w relacjach międzyludzkich, brak pracy, rywalizacja w miejscach pracy, strach przed jej utratą- a więc także liczne donosy oraz podkradanie kolegom nowatorskich pomysłów. Taka jest polska rzeczywistość… Najbardziej ciekawiła ją sytuacja po likwidacji Stoczni Gdynia. Sprzedaż jej majątku. W wyniku przetargu, Stocznię Gdynia wykupiło 11 nowych drobnych właścicieli. Inni nabyli ośrodek kadłubowy, inni ośrodek wyposażeniowy. Jak to możliwie? Pyta Pani W.
Majątek stoczni stanowiący ciąg technologiczny, został podzielony i rozdrobniony .To już nie jest stocznia. Główni nabywcy dokonali zakupu albo za kredyt – pożyczkę udzieloną przez Agencję Rozwoju Przemysłu(ARP) lub za wyemitowane obligacje, które objęła ARP. Przetargi były więc sterowane przez Ministerstwo Skarbu Państwa.
Pani W. nie dawała za wygraną, czy możliwe by ustawa z dnia 19 grudnia 2008 r. o postępowaniu kompensacyjnym w podmiotach o szczególnym znaczeniu dla polskiego przemysłu stoczniowego nie została po dziś dzień rozliczona?
Jeszcze nie tak dawno Stocznia budowała dziesięć dużych, w pełni wyposażonych statków handlowych w roku. Po wszczęciu postępowania kompensacyjnego, przez ponad rok ten potężny majątek był niewykorzystywany. Obecne wykorzystanie techniczno-technologicznych zdolności produkcyjnych można ocenić na najwyżej 10-15 %. Likwidacja Stoczni Gdynia – zwolnienia, stoczniowcy tracili miejsca pracy, przepustki. Byli żegnani bez rozgłosu. Ustawa kompensacyjna – uchwalona przez rządząca koalicję (PO- PSL) – likwidującą miejsca pracy w Stoczni Gdynia była twardo wdrażana, nie było szans na odwrót – tysiące stoczniowców zostało bez pracy. Zostali objęci tzw. Programem Zwolnień Monitorowanych (PZM). W ramach którego ARP realizowała projekt „Wsparcie dla pracowników sektora budownictwa okręgowego dotkniętych skutkami restrukturyzacyjnymi”, a który w imieniu ARP prowadziła firma Doradztwo Gospodarcze DGA S.A z Poznania. Pomimo przeznaczenia znacznych kwot finansowych na doradztwo i szkolenie liczna grupa byłych pracowników Stoczni nie znalazła stałego zatrudnienia ani w dotychczas wykonywanych, ani w nowo wyszkolonych zawodach.
„Rozumiem, że efekt finansowy pozostał po stronie firm doradczych i szkolących”- Pani W. mimo prowadzenia bezstresowego życia w Chicago, (Pani W. zajmowała się promocją kultury polskiej ) szybko pojęła sens wprowadzenia ustawy. „Widzę ten nabrzmiewający problem społeczny -brak życiowych perspektyw dla byłych stoczniowców”.
Jak więc wygląda sytuacja na gdyńsko-gdańskim rynku pracy?- pyta Pani W.
Bezrobocie w Gdyni minęło 5 %, w Gdańsku jest jeszcze gorzej. Wspierana i motywowana finansowo Indywidualna Działalność Gospodarcza w zawodach produkcyjnych to nieporozumienie. Spawacz, Monter, Rurarz, Ślusarz, Elektryk, Malarz, Konserwator itp. nie może być sam sobie szefem, księgowych, bhp-owcem, itd. Czyli samodzielną firmą. Pracuje on bowiem pod kierownikiem, pod nadzorem produkcyjnym, nie jest to więc praca samodzielna.
Brak ofert pracy, szczególnie w „sezonie ogórkowym” jest dużym zaskoczeniem dla wielu osób poszukujących pracy. Mój kolega Paweł wyjechał tuż po zaliczeniu kolejnego roku studiów, na staż do Francji a stamtąd zaraz do Monachium. Musi zarobić na kolejny rok.. Szanowna Pani W. kończę już dzisiaj. Jutro kolejny dzień do przeżycia.
Cdn.
Początek lipca 2011. Pani W. zapytała mnie czy Prawo i Sprawiedliwość ma program dla Polski? Zbliżają się wybory parlamentarne, czy jest szansa dla ugrupowania, którego liderem jest Jarosław Kaczyński, przeciw któremu sędzia M. Jabłoński wydał postanowienie, w procesie wytoczonym J. Kaczyńskiemu przez byłego ministra Janusza Kaczmarka, za słowa wypowiedziane w 2008 r. o „agencie śpiochu”. Odwołując się do wywiadu prasowego, w którym to Jarosław Kaczyński przyznał, że zażywał środki uspokajające po tragicznej śmierci swojego brata bliźniaka, bratowej i wielu przyjaciół w kwietniu 2010 r., a sąd skierował prezesa Prawa i Sprawiedliwości na przymusowe badania psychiatryczne?
Zdaniem wielu środowisk i szerokiej opinii publicznej decyzja ta jest merytorycznie bezpodstawna i sprzeczna z elementarnymi zasadami przyzwoitości, podważa niezawisłość polskich sądów oraz narusza zasady demokracji. Jaki bowiem jest związek między słowami wypowiedzianymi w 2008 r. a stanem emocjonalnym w 2010 r. w obliczu osobistej tragedii?
Decyzja sędziego M. Jabłońskiego przywołuje na myśl stalinowskie metody eliminacji przeciwników politycznych za pomocą fałszywych opinii lekarzy psychiatrów. Wpisuje się również w retorykę byłego lidera Platformy Obywatelskiej J. Palikota, który znieważał śp. Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego, sugerując m.in. problemy alkoholowe i domagając się jego badań lekarskich. Budzi również skojarzenia z bezpodstawnym orzeczeniem komisji MAK o rzekomo pijanym polskim generale, który miał wywierać wpływ na pilota podczas tragicznego lotu 10 kwietnia 2010 r.
Wielu wyraziło zaniepokojenie milczeniem najwyższych władz państwowych, Krajowej Rady Sądowniczej i środowiska prawniczego wobec bezprecedensowej w III RP próby skompromitowania i poniżenia lidera największej polskiej partii opozycyjnej przez polski sąd. Jednocześnie żądano odstąpienia od wykonania tego postanowienia.
Prawo i Sprawiedliwość to jedyna partia, która ma Program dla Polski.
Mamy prawo do życia w nowoczesnym, solidarnym i bezpiecznym państwie, z którego będziemy dumni! Program opracowany przez ekspertów, konsultowany w wielu środowiskach, że wymienię:
- Program „Nowoczesna, Solidarna, Bezpieczna Polska” 2009
- Nowoczesna polska wieś – Program rolny Prawa i Sprawiedliwości
- Inwestycja w przyszłość – Prawo i Sprawiedliwość dla młodych
- Pakiet działań antykryzysowych 2009–2010
- Aktywność kobiet w życiu publicznym czyli „Bez kobiet ani rusz”
- Raport o stanie Rzeczypospolitej styczeń 2011
- Prawo i Sprawiedliwość. Szansa dla młodych- czerwiec 2011
- Programy regionalne dla wszystkich województw,
W dokumentach tych dokonano analizy państwa, przedstawiono patologię państwową i politykę transakcyjną Platformy Obywatelskiej wskazano porównanie polityki Platformy z rozwiązaniami Prawa i Sprawiedliwości, które ułatwiają wyjaśnienie, o co chodzi ludziom rządzącym dziś Polską. Podstawą analizy i oceny działań obecnego rządu nie może być expose premiera- bo miało ono charakter czysto propagandowy. A jakie obietnice Platformy zostały spełnione ? Minęło 1325 dni sprawowania rządu D. Tuska i co teraz mamy….. kolejne igrzyska- Prezydencja Polski w Unii Europejskiej…
Program PiS dla Polski w skrócie!
A NIE TYLKO
| GODPODARKA | POLITYKA |
| PRODUKCJA dóbr materialnych | ORGANIZOWANIE przedsięwzięć kulturalno-oświatowych |
| TWORZENIE nowych, produkcyjnych miejsc prac pracy | BUDOWLE FASADOWE centra nauki, muzea, stadiony, parki naukowo-technologiczne |
| PRACOWNICY PRODUKCYJNI | ŚPIEWACY, tancerze, muzycy, aktorzy, sportowcy, prawnicy, , dziennikarze, psycholodzy i terapeuci |
| ŻYCIOWE PERSPEKTYWY DLA MŁODZIEŻY | INTERNETOWO-KOMÓRKOWE OGŁUPIANIE |
| PRACA I CHLEB | IGRZYSKA |
